Jak zostać Piratem

Ahoj Psubraty! Ocieplenie klimatu ostatnio zeszło na boczny tor głównych zagrożeń dla naszej planety przez pandemię. Prawdą jest, że naszymi drogami jeździ mniej aut niż zwykle, ludzie chętniej przesiadają się na rowery i nawet w brukowcach można przeczytać o magicznie samonaprawiających się dziurach ozonowych rekordowej wielkości. Jednak można mieć takie swoiste wrażenie, jakby po pandemii wszystko w tych kwestiach miało być po staremu i nawet gdyby nie wróciło to poprawa ta nie byłaby wystarczającą dla klimatu. Jest to słuszne wszak wszyscy tknięci makaronowymi mackami wiedzą, że najważniejszą przyczyną zmian klimatu jest gwałtowny spadek liczby piratów, narodu wybranego Jego Makaronowatości. Wcale nie pomagają rozrastające się grupy przestępcze w Somalii, ludzie nielegalnie pobierający rzeczy z internetu. Nawet coraz więcej znaczące w polityce różnych państw ,,partie piratów” nijak mają się do zmian klimatycznych na lepsze w większej skali. Wszystkie te grupy trudnią się podobnymi rzeczami co piraci np. plądrowaniem. Niestety zapominają o najważniejszym, jest to piracki styl życia, którego to tajniki chciałbym wytłumaczyć w tej mini serii. 
Prędzej czy później spotkamy się ze statkiem który koniecznie trzeba splądrować. Jak ubrać się na takie arcypirackie wydarzenie? 

1. Obowiązkową cechą pirata mężczyzny musi być charakterystyczna, długa, zaniedbana broda (analogicznie z pozostałymi włosami na ciele). Jest dowodem na przebycie długiego, trudnego rejsu przez posiadacza. Każdy w sytuacji ciągłych potyczek, sztormów, abordaży raczej będzie dbał o pomyślność wyprawy łupieżczej niż o pielęgnacji zarostu. Mało tego, dzięki niej będziemy sprawiać wrażenie groźniejszych i starszych, zbliżymy się w oczach wrogiej załogi do starych wyjadaczy, wobec których lepiej się poddać bez walki.  

2. Nakrycie głowy jest również bardzo ważne. Do dziś na jachty nie wpuszcza się osób bez nakrycia głowy. Na wodzie nie ma cienia, jesteśmy ciągle odsłonięci na działanie słońca. Śmierć przez udar słoneczny nie jest godną prawdziwego wilka morskiego. Oprócz zapobiegania mu, piracka czapka powinna pomagać nam w abordażu. Już czarnobrody wkładał do niej mieszankę powodującą silne wydobywanie się dymu- bardzo skuteczne w zastraszaniu wrogów. Na zimniejsze akweny polecane są ciepłe czapki z pomponami u góry- ten prosty wynalazek ostrzega żeglarzy o zbliżającym się uderzeniu w coś głową do dziś. 

3. Opaska na oko jest ostatnią rzeczą pomocną w ciągłych abordażach. Przyzwyczajała oko do ciemności panującej pod pokładem. Podczas walki na okręcie wroga po zejściu na przykład do ciemnej ładowni pełnej skarbów zmieniano szybko zasłonięte oko na te które było już przyzwyczajone do braku światła. Dobra powinna przepuszczać go jak najmniej tylko się da. Na koniec każdej części poradnika można będzie znaleźć tekst, pomocny do zdobycia drugiej połówki 19 września- w Międzynarodowy Dzień Mówienia Jak Pirat. Dzisiejszy brzmi: ,,Przepłynąłem siedem mórz i jesteś najbardziej lśniącym szkunerem jaki ujrzałem”.  
CDN 
~Paco, łowca alpak

Tekst powstał w ramach cyklu „Nowi tekściarze”.

Dodaj komentarz