Dzień kobiet

W domu moich rodziców jedynymi obowiązkami taty są wynoszenie śmieci i robienie drobnych zakupów, bo mamie czegoś zabrakło. Możliwe, że chętnie by pomógł w kuchni, ale tak został wychowany i nadal nie wymaga się od niego chociażby pokrojenia warzyw do sałatki. Skutkiem tego jest to, że kiedyś chciał podgrzać gotową pizzę w folii, w której ją zakupił i nie umiał ustawić piekarnika.
Dla mnie związek to partnerstwo we wszystkim, czyli także dzielenie się obowiązkami. Nie wyobrażam sobie tego, by mój mężczyzna miał zrzucać na mnie całą robotę, a sam siadać przez tv i pić piwko. Niestety w kościele katolickim patriarchat ma się bardzo dobrze.
Będąc na ślubach kościelnych u rożnych znajomych słyszałam mądrości w stylu: „Obowiązkiem żony jest służyć mężowi.”, „Dobra żona powinna myć nogi swojemu mężowi, gdyż tylko przez pokorę może pokazać swoją miłość”. Była też opowieść o złej żonie, która nie gotowała mężowi obiadków, bo wybrała pracę i on potem dostał wrzodów żołądka i umarł. To oczywiście było tylko jej winą i grzechem straszliwym przeciw sakramentowi małżeństwa.
A potem ludzie się dziwią, że ja na śluby nie lubię chodzić…
Według mnie, jako pastafarianie powinniśmy wspierać się wzajemnie, dzielić obowiązkami w rodzinie, łamać schematy narzucone nam przez katolickie wychowanie i starać się być lepszymi ludźmi. Zmiany już się zaczęły, ale trzeba im trochę pomóc.
~ Pasqda