Radio Pasta - Minora Fanfica która da się przeczytać

Odpowiedz
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
cpt_Magnus_de_Savarro
Posty: 80
Rejestracja: 25 mar 2015, o 01:26

Radio Pasta - Minora Fanfica która da się przeczytać

#1 Post autor: cpt_Magnus_de_Savarro » 15 maja 2017, o 19:39

Tsy Lao wybrał się na poszukiwanie Jedynego Lamy, tak aby inne parzystokopytne już nie były światu potrzebne. Dotarł na Bardzo Wysoką Górę, gdzie spotkał mędrca o imieniu Ben-Stin. „Oto alpaka, która nauczy cię tajemniczej sztuki chochołactwa” podszepnął mu Potwór. I tak śmiali się i radowali Piątkiem. Przy wyjściu na szluga Tsy-lao zapytał - „czemużby człowiek ten miał mieć jakieś niezwykłe zdolności? Człek to jak człek.” A Potwór jeno uśmiechnął się. Gdy Ben-Stin powrócił, zasiadł i piwo otworzył, Potwór wyszeptał jedno tylko słowo- „Ewolucja”. Nagle Ben- Stin wybałuszył oczy i z wolna kudły jego jaśnieć zaczęły. Urósł i za dwóch mężów stanął w oczach Tsy-lao. „Cóżeś powiedział?” Zagrzmiał porosły słomą olbrzym. Tsy-Lao obejrzał się, a potwór, jak na kawalarza przystało, zniknął jak kamfora. „Eeee...wolucja to twór wymyślony przez LPSa…” zaczął nieśmiale. „Kłamiesz!” Huknęła bestia „Oto moja magiczna kula w której pokazuję naukowców z przyszłości”. Człowiek Szynszyla zamachał wąsikami. „Okkej” powiedział nieco zaskoczony. „Okkej” powiedział nieco zaskoczony „Pokaż co tam masz.” „Pacz! Tu widzisz ja Dawkins mówi że stworzyli nas kosmici. Z nieba” Tsy-lao obnażył siekacze nieco zaskoczony.
„A tu”powiedział BS, czyniąc tajemnicze gesty nad kulą, „widzisz jak Łysenko sadzi cytryny pod Moskwą!” Tsy-Lao rozdziawił pyszczek i zapytał „wat? Co to...”. „Czy wierzysz w Ewolucję, w proces który przemienił szympansa w człowieka?” Chochołak wył jak tajfun. „Nie! To nie jest prawda! Ucz mię miszczu Alpako” odkrzyknął Tsy-Lao. I wielkie turbulencje nastały w jego umyśle, lecz pragnął on sięgnąć do głębi rozumowania. „Nie bonć zwolennikiem Mrocznego Lorda Darwina” „Nie Będę! Co dalej?!” Rozmowa sięgnęła zenitu. Chochoł zamrugał. „Jak to co dalej- pójdziesz dalej się szkolić, do Alpaki na następnym wzgórzu. A teraz nastąp się, albowiem muszę cię ogolić”. I sięgnął po dłutko do lobotomii.
Na te słowa Tsy-Lao kopnął stół i łuski opadły z jego oczu. Zerwał się zaraz ze stolika i dojrzał, że chochoł, choć ogromny to płaski jest jak naleśnik. A w pionie trzyma go jeno koromysło, sprawnie ułożone. I zapytał- „Kto cię przysłał? Jaka czeluść piekielna cię wypluła?” A on na to że przysyła go Mroczny Lord Darwin. I odrzekł mu Tsy-Lao „Kłamiesz! W imię Pirata Pete'a! I Lewego i Prawego Klopsa!” A moc tych słów zastąpiła wszelki dowód, albowiem LPS stanął za Tsy-Lao. Koromysło opadło, a chochoł prawdę wyznać musiał. A pochodził on od Antypasta, by siać dezinformację i wykrzywiać Makaronowe Drogi Jego. I przyznawszy się do kłamstwa, przewrócił się i na tysiące małych słomek roztrzaskał, zostawiając za sobą małe skarlałe kopytko. Tsy-Lao zaś zapakował kopytko do relikwiarza i wyszedł ze świątyni.
A na zewnątrz czekał na niego Mroczny Lord Darwin, w całej swej plugawej ewoluującej i brodatej glorii. „Darwin...” Wysyczał prorok obnażając kordelas. „Osobo Tsy-Lao” Diabelski językiem rozpoczął Mroczny Pan, „hipotetyzuję odstąpienie. Osoba stoi na drodze Chwalebnej Ewolucji.” „Co?!” Odkrzyknął Tsy-Lao unosząc gardę. „Wyewoluuj mojego zimnego trupa” A Darwin wyewoluował swoje oczy nautiliusa i odrzekł „Konfrontacja z osoba Tsy-Lao sub-optymalna. Wywiad sugeruje zgodność interesów z Tsy-Lao”.
„Ja i ty mamy zgodne interesy? Jak to możliwe? Przecież całym sercem nienawidzisz piratów i Latającego Potwora Spaghetti.” Człowiek-Szynszyla rozumiał coraz mniej. „Grupa Piraci i Hiper-trans-byt Latający Potwór Spaghetti Negują istnienie Hiper-trans-bytu Darwin.”sprostował MLD. Gdy skończył swoją wypowiedź, u jego boku zmaterializował się Ninja i wszeptał mu coś na ucho. „Osobo Tsy-Lao, zadowolisz się kompensacją czy rościsz sobie prawo do asymilacji jednostki Ben-Stin?” Ninja obnażyli sugestywnie katany, a Człowiek-szynszyla smutno zwiesił wąsik, w obliczu miażdżącej przewagi wroga. I rzekł tak: „Pozwól iż pomodlę się do mojego boga. Opuśćcie oręż i postawcie święte makarony. Albowiem w szacunku dla mego Pana, nie godzi mi się rozmawiać na głodniaka. Ninja spojrzeli na swego pana, a ten dał im zgodę. Więc tak Tsy-Lao schował się przed pomiotem mrocznego lorda i pogrążył się w myślach.
„Potworze, cóż mam uczynić? Czy godzi się sprzymierzyć z wrogiem czy szlachetniejsze jest stanąć w obronie upadłego, przed upadłym jeszcze bardziej?
„Tsy-Lao” odrzekł potwór gdy już nasycił się szpasowatością sytuacji „Czyż nie dałem ci mocy spojrzenia do głębi? Mam go porazić?” Tsy-Lao zatrząsnął wąsikiem ponownie „gdy zapytam czy to zrobisz, to powiesz że nie, prawda?” A potwór chichocząc, pogłaskał go macką i zniknął. A mógł zabić.
I tak Tsy-Lao nasycony został mądrąścią. I wyszedł naprzeciw i wyrzekł te słowa „Oto wydaję ci Ofertę Darwinie. Powiesz wszem i wobec czyją zasługą jest pokonanie Ben-Stina. Secundo, zapłacisz za niego czterysta grzywien srebra.” Ninja zarechotali. „Oto wybraniec LPSa, puszcza się za srebro.” Lecz Darwin
„Tsy Lao wybrał się na poszukiwanie Jedynego Lamy, tak aby inne parzystokopytne już nie były światu potrzebne. Dotarł na Bardzo Wysoką Górę, gdzie spotkał mędrca o imieniu Ben-Stin. „Oto alpaka, która nauczy cię tajemniczej sztuki chochołactwa” podszepnął mu Potwór. I tak śmiali się i radowali Piątkiem. Przy wyjściu na szluga Tsy-lao zapytał - „czemużby człowiek ten miał mieć jakieś niezwykłe zdolności? Człek to jak człek.” A Potwór jeno uśmiechnął się. Gdy Ben-Stin powrócił, zasiadł i piwo otworzył, Potwór wyszeptał jedno tylko słowo- „Ewolucja”. Nagle Ben- Stin wybałuszył oczy i z wolna kudły jego jaśnieć zaczęły. Urósł i za dwóch mężów stanął w oczach Tsy-lao. „Cóżeś powiedział?” Zagrzmiał porosły słomą olbrzym. Tsy-Lao obejrzał się, a potwór, jak na kawalarza przystało, zniknął jak kamfora. „Eeee...wolucja to twór wymyślony przez LPSa…” zaczął nieśmiale. „Kłamiesz!” Huknęła bestia „Oto moja magiczna kula w której pokazuję naukowców z przyszłości”. Człowiek Szynszyla zamachał wąsikami. „Okkej” powiedział nieco zaskoczony. „Okkej” powiedział nieco zaskoczony „Pokaż co tam masz.” „Pacz! Tu widzisz ja Dawkins mówi że stworzyli nas kosmici. Z nieba” Tsy-lao obnażył siekacze nieco zaskoczony.
„A tu”powiedział BS, czyniąc tajemnicze gesty nad kulą, „widzisz jak Łysenko sadzi cytryny pod Moskwą!” Tsy-Lao rozdziawił pyszczek i zapytał „wat? Co to...”. „Czy wierzysz w Ewolucję, w proces który przemienił szympansa w człowieka?” Chochołak wył jak tajfun. „Nie! To nie jest prawda! Ucz mię miszczu Alpako” odkrzyknął Tsy-Lao. I wielkie turbulencje nastały w jego umyśle, lecz pragnął on sięgnąć do głębi rozumowania. „Nie bonć zwolennikiem Mrocznego Lorda Darwina” „Nie Będę! Co dalej?!” Rozmowa sięgnęła zenitu. Chochoł zamrugał. „Jak to co dalej- pójdziesz dalej się szkolić, do Alpaki na następnym wzgórzu. A teraz nastąp się, albowiem muszę cię ogolić”. I sięgnął po dłutko do lobotomii.
Na te słowa Tsy-Lao kopnął stół i łuski opadły z jego oczu. Zerwał się zaraz ze stolika i dojrzał, że chochoł, choć ogromny to płaski jest jak naleśnik. A w pionie trzyma go jeno koromysło, sprawnie ułożone. I zapytał- „Kto cię przysłał? Jaka czeluść piekielna cię wypluła?” A on na to że przysyła go Mroczny Lord Darwin. I odrzekł mu Tsy-Lao „Kłamiesz! W imię Pirata Pete'a! I Lewego i Prawego Klopsa!” A moc tych słów zastąpiła wszelki dowód, albowiem LPS stanął za Tsy-Lao. Koromysło opadło, a chochoł prawdę wyznać musiał. A pochodził on od Antypasta, by siać dezinformację i wykrzywiać Makaronowe Drogi Jego. I przyznawszy się do kłamstwa, przewrócił się i na tysiące małych słomek roztrzaskał, zostawiając za sobą małe skarlałe kopytko. Tsy-Lao zaś zapakował kopytko do relikwiarza i wyszedł ze świątyni.
A na zewnątrz czekał na niego Mroczny Lord Darwin, w całej swej plugawej ewoluującej i brodatej glorii. „Darwin...” Wysyczał prorok obnażając kordelas. „Osobo Tsy-Lao” Diabelski językiem rozpoczął Mroczny Pan, „hipotetyzuję odstąpienie. Osoba stoi na drodze Chwalebnej Ewolucji.” „Co?!” Odkrzyknął Tsy-Lao unosząc gardę. „Wyewoluuj mojego zimnego trupa” A Darwin wyewoluował swoje oczy nautiliusa i odrzekł „Konfrontacja z osoba Tsy-Lao sub-optymalna. Wywiad sugeruje zgodność interesów z Tsy-Lao”.
„Ja i ty mamy zgodne interesy? Jak to możliwe? Przecież całym sercem nienawidzisz piratów i Latającego Potwora Spaghetti.” Człowiek-Szynszyla rozumiał coraz mniej. „Grupa Piraci i Hiper-trans-byt Latający Potwór Spaghetti Negują istnienie Hiper-trans-bytu Darwin.”sprostował MLD. Gdy skończył swoją wypowiedź, u jego boku zmaterializował się Ninja i wszeptał mu coś na ucho. „Osobo Tsy-Lao, zadowolisz się kompensacją czy rościsz sobie prawo do asymilacji jednostki Ben-Stin?” Ninja obnażyli sugestywnie katany, a Człowiek-szynszyla smutno zwiesił wąsik, w obliczu miażdżącej przewagi wroga. I rzekł tak: „Pozwól iż pomodlę się do mojego boga. Opuśćcie oręż i postawcie święte makarony. Albowiem w szacunku dla mego Pana, nie godzi mi się rozmawiać na głodniaka. Ninja spojrzeli na swego pana, a ten dał im zgodę. Więc tak Tsy-Lao schował się przed pomiotem mrocznego lorda i pogrążył się w myślach.
„Potworze, cóż mam uczynić? Czy godzi się sprzymierzyć z wrogiem czy szlachetniejsze jest stanąć w obronie upadłego, przed upadłym jeszcze bardziej?
„Tsy-Lao” odrzekł potwór gdy już nasycił się szpasowatością sytuacji „Czyż nie dałem ci mocy spojrzenia do głębi? Mam go porazić?” Tsy-Lao zatrząsnął wąsikiem ponownie „gdy zapytam czy to zrobisz, to powiesz że nie, prawda?” A potwór chichocząc, pogłaskał go macką i zniknął. A mógł zabić.
I tak Tsy-Lao nasycony został mądrąścią. I wyszedł naprzeciw i wyrzekł te słowa „Oto wydaję ci Ofertę Darwinie. Powiesz wszem i wobec czyją zasługą jest pokonanie Ben-Stina. Secundo, zapłacisz za niego czterysta grzywien srebra.” Ninja zarechotali. „Oto wybraniec LPSa, puszcza się za srebro.” Lecz Darwinowe rysy twarzy zbiegła się do środka, niczym pumy. Czarne oczy, zaczęły przesuwać się, jak za niewidzialnymi kulami abakusa. „350” Odrzekł.
„300 w srebrze i sto w buszlach pszenicy. Było ciepłe lato i wiem że masz zboża pod dostatkiem. Zgoda?” Zapytał z szelmowskim uśmiechem. A Darwin wyciągnął mackę i wyrzekł - „Dobrze Tsy-Lao, pogromco Ben-Stina. Kto ma być gwarantem twojej umowy?” A Potwór, poczuwając się do roli Deus ex Machina, przeciął. I nikt nie zginął tego dnia. I mnoga była radość.owe rysy twarzy zbiegła się do środka, niczym pumy. Czarne oczy, zaczęły przesuwać się, jak za niewidzialnymi kulami abakusa. „350” Odrzekł.
„300 w srebrze i sto w buszlach pszenicy. Było ciepłe lato i wiem że masz zboża pod dostatkiem. Zgoda?” Zapytał z szelmowskim uśmiechem. A Darwin wyciągnął mackę i wyrzekł - „Dobrze Tsy-Lao, pogromco Ben-Stina. Kto ma być gwarantem twojej umowy?” A Potwór, poczuwając się do roli Deus ex Machina, przeciął. I nikt nie zginął tego dnia. I mnoga była radość.

Odpowiedz

Wróć do „Pastafariańskie media”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość